Cały poprzedni tydzień padał deszcz, więc przed wyjazdem do rodziców na weekend, spakowałam sobie kalosze, parasolkę i długą kurtkę z myślą o zdjęciach w mokrej jesiennej scenerii.
Pogoda, oczywiście, zaskoczyła i całe dwa dni było pięknie i słonecznie! :)
Dopiero dziś mam chwilę, aby usiaść przy kawie, zgrać zdjęcia i na spokojnie dodać post.
Jak pewnie wiecie, zajmuję się szyciem spódnic na miarę (głównie tiulowych). Robię to już na tyle długo, że modele, które mam w ofercie, nie sprawiają mi żadnych trudności i kończę je w maksymalnie 6-7 godzin.
Czasami klientki przychodzą z własnymi pomysłami lub zdjęciem spódnicy znalezionym w internecie i tu niekiedy pojawiają się schody i mam pracę na kilka dni ;) Teraz przypomniała mi się szara spódnica złożona z małych falbanek, nad którą pracowałam latem kilkanaście godzin i zjadłam sporo nerwów. Ostatecznie wyszła piękna, ale czas pracy nie był, niestety, adekwatny do pieniędzy, które na niej zarobiłam ;)
W zeszłym tygodniu, dla odmiany, cztery dni siedziałam nad spódnicą, którą normalnie szyję w maksymalnie 5 godzin... Nie wiem czy to listopadowa aura czy niesamowity pech, który mnie ostatnio prześladowa... Trzy razy poprawiałam pasek, zniszczyłam trzy suwaki i miałam ochotę wyrzucić maszyne za okno!
Mam przez to ogromny poslizg w zamówieniach i, co za tym idzie, stresuję się...
W tym tygodniu mam do zrobienia jeszcze kilka wielkich tiulowych pomponów i tiulową ozdobę na przesełko dla koleżanki na pierwsze urodziny jej córeczki, jedną asymetryczną spódnicę do wykończenia (za co za chwilę się wezmę :)) i wełniane kominy... chociaż pewnie, znając mnie, kominy wyślę dopiero po weekendzie :P
Wełna czesankowa kusiła mnie już od jakiegoś czasu i wreszcie ja zamówiłam!
Pierwszy komin wykonałam w kolorze różowym, był on od razu wysłany do klientki. Kiedy wystawiałm go na Allegro i u siebie na Facebooku od razu posypały się zamówienia :)
Nie jestem zdziwiona bo komin wyszedł bardzo gruby, niezwykle puszysty i mięciutki, poza tym wygląda naprawdę świetnie!
Zastanawiam się cały czas jeszcze nad zrobieniem koca/narzuty na łóżko z wełny Merino.
Kiedy już otworzę własny sklep internetowy, chyba zrobię zakładkę z ozdobami do domu, gdzie zamieszczę tiulowe pompony, koce robione na zamówienie czy poduszki itp.
Dosyć już pisania o pracy! :)
Zdjęcia zrobiłam na szybko w niedzielę, przed wyjazdem na zakupy. Miałam w planie znalezć świetne tło, pustą ulicę z wielkimi kałużami itp., ale raz, że nie padał deszcz (!) i dwa, jak zwykle zapomniałam naładować baterię w aparacie lub zabrać ze sobą ładowarkę.
Kilka fotek, jednak, udało się zrobić na czerwonej baterii a resztę telefonem ;)
Jestem zakochana w tym topie! :)







Mega mnie zaciekawił ten top, wygląda rewelayjnie z tą koszulą, muszę chyba taki mieć :)
OdpowiedzUsuńSwój kupiłam na wyprzedaży w NewYorkerze i dwa tygodnie temu były już ostatnie sztuki, więc obawiam się, że może już go nie być :(
Usuń